Poszanowanie prawa oraz aktywne uczestnictwo w życiu publicznym (wybory, referenda, konsultacje) podstawowymi obowiązkami obywatela demokratycznego państwa. - 14.11.2005 - Agnieszka Wójcik, IIc

PRAWO STRÓŻEM ŁADU, WOLNOŚĆ DECYZJI SRÓŻEM DEMOKRACJI

Szacunku trzeba się uczyć od dziecka. Człowiek jako istota społeczna musi nie tylko dbać o odpowiednie relacje w grupie, ale również przestrzegać prawa. Nie jest to tylko kwestia gry słów, choć litera prawa określa to precyzyjnie, co obywatel może, co powinien, a co musi. Jednak tylko te decyzje, które podejmuje niezależnie, suwerennie, z wewnętrznego przekonania stanowią fundament demokracji. Decyzje te są bowiem dzieckiem wolności. Rodzą się nie z zewnętrznego, pisanego dekretu, ale z autorefleksji. Są bowiem owocem społeczeństw dojrzałych, oświeconych, zdolnych do podejmowania wyboru na drodze znanej Kantowskiej „(...)umiejętności posługiwania się własnym rozumem bez obcego kierownictwa” 1).
Środowisko mi najbliższe – dom, rodzina. Tam postanowiłam zaczerpnąć opinii na temat wyborów, opinii bliskich mi osób. Moi rodzice i babcia zawsze uczestniczą w wyborach, uznają to za wewnętrzny obowiązek. Ja na razie mam możliwość wzięcia udziału w wyborach klasowych i szkolnych. Robię to z przyjemnością, gdyż w ten sposób uczę się demokracji od najmłodszych lat.


POLEGAM NA ZDANIU BLISKICH

Przeprowadziłam w domu małą sondę. Zapytałam o udział w wyborach babcię. Zawsze liczę się z jej zdaniem. I tym razem, jak zawsze, miała taką samą opinię jak ja.
„Każdy ma prawo udziału wyborach, ponieważ to przejaw ustroju demokratycznego. Wnusiu, dawniej nie można było w taki sposób głosować. Posłuchaj...” – tak właśnie zaczęła się nasza rozmowa na temat, który z pozoru wielu młodym ludziom wyda się nudny, a dla nas był pretekstem do wymiany międzypokoleniowych opinii. O dziwo, zgadzałyśmy się w wielu kwestiach, moja babcia to równa osoba. W rozmowie na temat wyborów poczułam się starsza i dojrzalsza. Znikły różnice wieku i różnice zdań.
Tata przysłuchiwał się naszej dyspucie, dorzucając własne zdanie: „Jest to obowiązek obywatelski. W ten sposób możemy aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym” – stwierdził.
Kiedy już późnym wieczorem, przy trzeciej herbatce, rozstrzygałyśmy z babcią najtrudniejszą kwestię – udział wyborach – prawo czy raczej obowiązek – do rozmowy wtrąciła się mama.
„Zarówno prawo, jak i obowiązek. Każdy żyjący w demokratycznym państwie pełnoletni obywatel ma takie prawo. Wynika ono z konstytucji. Ale jest to zarazem powinność wszystkich obywateli, bo według mnie muszą oni dbać o dobro wspólne. Zawsze uczestniczę w wyborach, bo uważam to za obowiązek. Osobisty obowiązek” – podkreśliła z satysfakcją.
To był miły wieczór i udana lekcja wychowania o społeczeństwie – pomyślałam później. Poważna rozmowa, a dla mnie pierwszy krok w poważnych refleksjach nad aporią – udział w wyborach to prawo czy obowiązek?

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE...


„Samorząd jest to właściwie praca organizowana po to, aby jednakowo dobrze działo się wszystkim, którzy razem uczą się, działają (...), żeby świadczył przysługi, pomagał, opiekował się, pilnował porządku i praworządności (...), to nie tylko praca, ale i walka (...) w obronie porządnych, dzielnych i słabych...” (Janusz Korczak) 2)

Chodzę do liceum kilka miesięcy, ale ostatnio zauważyłam, że często zdarza mi się mówić o szkole „moja”. Utożsamiam się z nią, dobrze mi tu. Żadna szkoła nie jest idealna. Jednak wiem, jakie są atuty mojej i jestem z tego dumna. Prawa ucznia są tu szanowane. My, młodzi staramy się wywiązywać z obowiązków. W mojej szkole, jak pewnie w każdej, odbywają się wybory do prezydium Samorządu Szkolnego. Jednak są to wybory z prawdziwego zdarzenia. To autentyczna wyborcza rywalizacja. Sondaże na stronie www naszego liceum, plakaty, ulotki, sztaby wyborcze, hasła, programy (a w nich ciekawe propozycje). W ubiegłym roku (2004) pierwszy raz uczestniczyłam w tak zorganizowanej akcji i wyborach. Wyborach przeprowadzonych zgodnie z zasadami demokracji - wolnych, równych, powszechnych, tajnych i bezpośrednich.
Każda klasa ma prawo wystawić swego kandydata lub kandydatów. Wybory są poprzedzone kampanią prowadzoną na forum szkoły, plakaty wyborcze pojawiają się na szkolnych tablicach. Spośród uczniów i nauczycieli (którzy nie są wychowawcami) powoływana jest komisja wyborcza. Czuwa ona nad prawidłowym i sprawnym przebiegiem wyborów. Głosujący zaproszeni są na przedwyborcze spotkanie z kandydatami. Ci prezentują swoje programy, odpowiadają na pytania kolegów i koleżanek.
Wyborcy oddają swe głosy na specjalnie wydrukowanych kartach. Wrzucamy je do szkolnej urny. Ogłoszenie ostatecznych wyników następuje w tym samym dniu, w holu szkoły.
Czas kampanii i wyborów w naszej szkole to okres niezwykle emocjonujący. Poznajemy się wtedy lepiej.
A wiecie co jest najlepsze? Podczas pierwszego głosowania czułam się dumna, że mam wpływ na to, kto będzie reprezentował moje zdanie na forum szkoły. Mój głos zaczął się wreszcie dla kogoś liczyć. Ktoś zaczął się także liczyć z moim głosem.

DLACZEGO WARTO GŁOSOWAĆ?

„ Panować nad sobą to najwyższa władza”
(Seneka) 3)

W Polsce czynne prawo wyborcze przysługuje obywatelom, którzy ukończyli 18 lat. Cieszy mnie fakt, że już niedługo nie będę musiała biernie przyglądać się temu, co się wokół mnie dzieje. Co dziej się w moim mieście, gminie, powiecie, województwie, kraju. Ba, nawet w Unii Europejskiej. Nie chcę bezwolnie podlegać światu, chcę go kształtować. Móc wpływać na otaczającą nas rzeczywistość, to według mnie nie tylko prawo. To obowiązek każdej myślącej istoty.
Kiedy na kole filozoficznym rozmawialiśmy o imperatywie kategorycznym Kanta, od razu pomyślałam, że powinien on dotyczyć kwestii wyborów. Prawo pisane (konstytucja) daje pewną alternatywę, stwarza możliwość wyboru. Jest znamieniem wolności. Jednak kwestia obowiązku nie może być zapisana na kartach dokumentów prawnych żadnego demokratycznego państwa. Nie wolno nikogo zobowiązać, skłonić, zmusić do wyborów.
Pamiętajmy, że obowiązek rodzi się w każdym z nas indywidualnie. Rodzi się w naszych umysłach. To kwestia woli – prawa niepisanego, ale silnego, wewnętrznego poczucia, do którego człowiek sam musi dojrzeć. Człowiek ulega rozlicznym wpływom, na jego wewnętrzne poczucie obowiązku ma wpływ wiele czynników. Dziś wiem, że jest to rodzina, środowisko rówieśnicze, szkoła. Słowem to – co determinuje nasze wychowanie.
Jeżeli człowiek biernie poddaje się światu i sam nie poczuje się w obowiązku, by wziąć udział w głosowaniu, referendum, wyborach, nie powinien korzystać z prawa do krytyki.

PRAWO? TAK, BO STWARZA MOŻLIWOŚCI WYBORU


„ To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności”
(J.K. Rowling) 4)

Szacunek do prawa daje konkretne korzyści jednostce, która się tą zasadą kieruje i grupie, którą takie jednostki tworzą. Zaspakajamy w ten sposób wiele naszych potrzeb, podstawowych i tych wyższego rzędu. Maslow zgodziłby się ze mną, że korzystając z prawa do głosowania, aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym, kształtuję siebie, wybieram swą życiową drogę. Dziś, kiedy pierwszy raz piszę pracę na Sejm Dzieci i Młodzieży, dokonuję praktycznej rewizji wszystkich szkolnych lekcji. Inaczej patrzę na lekcję języka polskiego, gdy na marginesie dywagacji o postawach bohaterów literackich mówiliśmy o hierarchii potrzeb.
Jeśli na przykład wezmę udział w wyborach, przyczynię się do realizacji wielu potrzeb. Mogę dzięki temu wpływać na zaspokojenie:

pragnienia bezpieczeństwa,
przewidywalnej przyszłości,
potrzeby przynależności,
wyrażenia szacunku do siebie i innych,
posiadania władzy i wpływów,
własnej wartości,
satysfakcji i bycia użytecznym,
kierowania sobą, szerzenia sprawiedliwości,
przezwyciężania własnych trosk i potrzeb.

Nawet więcej: ujrzenia siebie jako części większej Sztuki. Sztuki życia w społeczeństwie.

Ciekawe czy moja polonistka byłaby duma z mojego spojrzenia na kwestie jej wykładu o hierarchii potrzeb Maslowa?
Jest tylko jedno zastrzeżenie – wybierając możemy zaspokoić swe potrzeby, ale musimy wybierać mądrze i z rozwagą. Pamiętajmy, że człowiek jako wyborca nigdy nie powinien czuć się jako narzędziem w czyichś rękach. Człowiek to cel. Nie zaś środek.



OBOWIĄZEK? OWSZEM, ALE WEWNĘTRZNY

Podjęcie decyzji to „(...) poświęcenie się osiąganiu określonego celu oraz odcięcie się od wszelkich innych ewentualności” 5) pisał Anthony Robbins. Książce swej nadał wymowny tytuł „Obudź w sobie olbrzyma”. Sądzę, że podobna siła drzemie w tym, aby właśnie każdy obywatel uświadomił sobie potrzebę wewnętrznego nakazu aktywnego uczestnictwa w życiu publicznymi. By zobowiązał się do decydowania o swoim losie. Wówczas rzeczywiście obudzi w sobie olbrzyma, który zdolny będzie przenosić góry. Wiele uczynić dla dobra ogółu (w tym i swojego). Dla swego kraju.
„Do umiejętności podejmowania decyzji człowiek nie tylko musi być wychowany, ale również musi dojrzeć” 6) – pisał Piotr Jaroszyński. Uzasadniał też, że „Od decyzji nie ma ucieczki”. Wyciągnijmy więc jasny wniosek – nawet wycofanie się z możliwości aktywnego uczestnictwa w wyborach jest decyzją. Tylko konsekwencje tego typu wyboru mogą być nieprzewidywalne, prawda? Odrzucając możliwość aktywnego uczestnictwa w wyborach, dajemy innym możliwość decydowania o naszym losie. Przestajemy być autorami swego życia w społeczeństwie. Wydaje nam się, że unikając wyborów, uciekamy od odpowiedzialności za swą pomyłkę. Ale jest to tylko złudzenie. W rzeczywistości swą biernością przyczyniamy się do stagnacji i okazujemy swą niemoc.
„Zamknięcie oczu na fakt, że człowiek jest autorem decyzji, powoduje zawalenie się porządku moralnego i prawnego, a w konsekwencji upadek społeczeństwa i samego siebie” 7) – pisał Jaroszyński. I jest to kolejna prawda. Rozstrzygnijmy to jednak indywidualnie. Każdy we własnym sumieniu. Pamiętając, że życie w społeczeństwie skazuje nas nie tylko na odpowiedzialność za siebie, ale i na odpowiedzialność za innych.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

„Uczyniwszy na zawsze wybór,
w każdej chwili wybierać muszę”? 8)

Napisanie tej skromnej pracy było kwestią mojego małego wyboru. Być może zakiełkowało we mnie ziarenko odpowiedzialności. Być może temat nie był mi obojętny.
Czy uda mi się je wypielęgnować i wyrośnie z niego drzewo? Dorosłe życie pokaże. Egzamin praktyczny zdam, gdy osiągnę pełnoletność i będą mogła skorzystać z prawa do wyborów. Wiem dziś, że uczestnictwo w wyborach, referendach... to współuczestnictwo w tworzeniu demokracji.


1 Z podręcznika do języka polskiego „Barwy epok”.
2 Słowa te recytowałam na uroczystości szkolnej w gimnazjum.
3 Cz. i J. Glenskowie, Myślę więc jestem... aforyzmy, maksymy, sentencje, Opole 1986, s. 301.
4 J.K.Rowling, Harry Potter i Komnata Tajemnic, tł. A. Polkowski, Poznań 2000, s. 347.
5 Cytat zapożyczyła z Internetu (strona aforyzmów)
6 P. Jaroszyński, Etyka dramat życia moralnego, Warszawa 1996, s. 45.
7 Z powyższej książki.
8 Z Internetu, księga cytatów.